Kopalnia wiedzy wszelkiej
Jeśli czegoś nie ma w sieci, to znaczy, że to coś nie istnieje. Na razie jeszcze nie dotarliśmy do tego momentu, choć tak naprawdę niewiele brakuje. Magistrzy tworzą prace w oparciu o Wikipedię, kandydat na prezydenta, w chwili obecnej już wybrany na urząd Bronisław Komorowski także posługuje się encyklopedią internetową podczas spotkań z mediami.
W Internecie jest wszystko, a jeśli czegoś nie ma, to znaczy, że nie istnieje lub jest całkowicie nie istotne. Inaczej na to patrząc, ludzie obecnie edukujący się nie raz doświadczyli tego, że sieć jest niepewnym źródłem informacji nie tylko wtedy, gdy mamy na myśli jakość danych, ale również o ich ilość. W społeczności akademickiej mówi się, że realna nauka rozpoczyna się wówczas gdy milknie Internet.
Przetestujmy, wpiszmy w wyszukiwarkę znane studentom budownictwa pojęcia: przewierty horyzontalne, przewierty sterowane, przeciski sterowane lub technologie bezwykopowe. Wyszukiwarka znajduje jakieś rezultaty, przeważnie strony internetowe firm, natomiast Wikipedia nie ma w tej kwestii swojego zdania. A co się dzieje, gdy wpiszemy nazwę jakiejś skomplikowanej molekuły lub związku chemicznego.
No cóż, zweryfikujcie sami, ale pewnie nie raz zamilkną bogowie… internetu oczywiście. Istnieją projekty, by zdigitalizować cały istniejący w formie książek zasób wiedzy. Być może wówczas, będzie można całkowicie poznać i zrozumieć świat sprzed ekranu monitora, póki co czasami trzeba będzie jeszcze udać się do biblioteki.